Dzień 4, 09.05.2008 (piątek)
MASZ CI BABO PLACEK…
Nic co piękne nie trwa wiecznie. Dziś pojawiły się pierwsze trudności. Dziewczyny, które wyruszyły w teren, wróciły z niczym. Rozmówcy niechętnie udzielali informacji, a jeśli już zdecydowali się na rozmowę, to z kolei nie zgodzili się nagrywać na dyktafon, co jest sporym utrudnieniem. Kolega Łukasz został nawet wyproszony z jednego z domów. To jednak nie był koniec. Część z nas miała problem z powrotem do bazy. Po „entym” przebytym kilometrze opadliśmy z sił. Jak na złość, na horyzoncie nie pojawił się żaden samochód!
Sejnenski horyzont
Na szczęście niektórym z nas (płeć piękna), po kilku kilometrach udało się zatrzymać auta i dojechać do celu. Naprawdę bardzo doceniamy uprzejmość tutejszych kierowców.
Były także grupy, którym dzień upłynął pod znakiem sukcesów. Udało im się przeprowadzić ciekawe wywiady, bez większych kłopotów. No cóż… Taki los etnologa… Raz na wozie, raz pod wozem. Jednak co nas nie zabije to nas wzmocni. Nie poddamy się tak łatwo! Paula i Ola odwiedziły naszych starszych kolegów i koleżanki w Domu Litewskim w Sejnach i wymieniły się wrażeniami. Powód wizyty był tak naprawdę czysto fizjologiczny ;-)
Ola przed Domem Litewskim w Sejnach
Po pysznym obiedzie zabraliśmy się za ulubione zajęcie każdego badacza: przepisywanie wywiadów. Jutro nasz kolega Bartek obchodzi 21 urodziny. Przygotowania do imprezy niespodzianki idą pełną parą. Nie możemy zapomnieć również o „niespodziewajce” wczorajszej. Okazało się, że dr Ładykowski także obchodził urodziny (nieważne które), czego nie omieszkaliśmy uczcić :) Sto lat jubilatom!!!
dr Pawel Ladykowski
Wieczorny grill i dr Veronika Belyaeva (z lewej)
Duet wokalno-instrumentalny (Monika i Asia)
ETNODRUŻYNA
Dzień 3, 08.05.2008 (czwartek )
ROZMAITOŚCI CIĄG DALSZY
Po wczesnym śniadaniu wyruszyliśmy w teren. Wspólnie udało nam się pokonać długą drogę do Sejn. Każda z grup poszła w swoją stronę. Jednym poszło lepiej, drugim gorzej. Niepodważalnym hitem dnia dzisiejszego był wywiad, który przeprowadziła drużyna BB (Bartki).
Drużyna BB – do zadań specjalnych
Mijając kolejne domostwa natknęli się na "babuszkę" pielącą grządki. Jakie było ich zdziwienie, kiedy okazało się, że ta "babuszka" to tak naprawdę dziadunio! Miły Pan Julianek, którego można nazwać niespełnionym artystą, zgodził się na rozmowę, podczas której miał szansę zaprezentować swą NAPRAWDĘ bogatą osobowość. Chłopcy usłyszeli bardzo ciekawą historię. Mężczyzna prowadzi fascynujące życie. Wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem Pana Julianka i Jego historii.
Pan Marianek we własnoręcznie wykonanym stroju
Dotarliśmy do naszej bazy na różne sposoby: stopem, pieszo, PKSem prowadzonym przez szalonego kierowcę.
Obiadowe zakupy i oczekiwanie na jazdę bez trzymanki Dziewczyny przygotowały na obiad pyszne naleśniki, dzięki między innymi zdobycznemu, swojskiemu mleku.
Obiad jaki jest każdy widzi Po raz kolejny doświadczyliśmy „bólu”, który towarzyszy przepisywaniu wywiadów. Wieczorem planujemy zrelaksować się przy wspólnym grillu.
ETNODRUŻYNA
Dzień 2, 07.05.2008 (środa)