Aktualności
Wydarzyło się
Galeria
Kontakt
 
 

Samo słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego i oznacza przyjście, przybycie, obecność. W starożytnym Rzymie używano tego określenia w odniesieniu do cesarza przybywającego by objąć władzę lub w odniesieniu do corocznego przybycia bóstwa do świątyni.

       Pierwotnie w liturgii chrześcijańskiej słowo adwent było używane zamiennie z określeniami natale (narodziny), dies natalis (dzień narodzin) czy epifania (objawienie) w odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Samo Narodzenie Chrystusa było nazywane Adwentem i dopiero z czasem (na przełomie IV i V wieku) nastąpiło odróżnienie czasu oczekiwania na Narodzenie Pańskie (dzisiejszego Adwentu) od samych Świąt Bożego Narodzenia. Na ukształtowanie obecnej postaci Adwentu historycznie miały wpływ dwie tradycje:  wcześniejsza (IV/V wiek) galijska, która miała charakter raczej pokutny nawiązujący praktykami ascetycznymi i czasem trwania do Wielkiego Postu oraz późniejsza - rzymska (VI/VII wiek) nosząca bardziej znamiona radosnego oczekiwania. Sobór Watykański II nawiązał do tradycji i praktyki rzymskiej utwierdzając ją jako najwłaściwszą dla przeżywania i celebrowania tego okresu liturgicznego. Stąd obecnie Adwent jest czasem radosnego oczekiwania, w którym przewijają się pewne elementy pokutne.

Adwent jest obchodzony przez cztery niedziele i podzielony na dwie części:
       Pierwsza z nich trwa od I Niedzieli Adwentu do 16 grudnia i jest nastawiona na przygotowanie do paruzji czyli ostatecznego przyjścia Chrystusa oraz na Jego Sąd, dlatego akcentuje konieczność czuwania i gotowości na spotkanie z Panem. „Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach” (Ml 3, 19-20).
       Druga trwa od 17 do 24 grudnia i jest już czasem bezpośredniego przygotowania do świętowania Narodzenia Pańskiego. W liturgii w tym czasie jest charakterystyczny schemat zaczerpnięty z ksiąg biblijnych oparty na antyfonach rozpoczynających się w języku łacińskim wołaczem „O”, np. „O Emmanuelu”.  Antyfony te, umieszczone w aklamacjach przed Ewangelią, opierając się na symbolach i obrazach biblijnych, ukazują Jezusa jako tego, który spełnia wszystkie oczekiwania proroków. Jezus tytułowany jest jako: Mądrość Boża, Wódz Izraela, Korzeń Jessego, Klucz Dawida, Wschodzące Słońce, Król Narodów, Emmanuel.
       „Celebrując co roku liturgię Adwentu, Kościół aktualizuje oczekiwanie Mesjasza; uczestnicząc w długim przygotowaniu pierwszego przyjścia Zbawiciela, wierni odnawiają gorące pragnienie Jego drugiego Przyjścia”(KKK 524).


Opracowano na podstawie: Z. Kiernikowski, „Światło i moc Liturgii”, cz.2, Warszawa-Siedlce 2005
Przygotowała R.G.

 

 

 

Witam na stronie

Duszpasterstwa Akademickiego

 Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego

a po prostu DA WTUS

Witam na stronie Duszpasterstwa AkademickiegoWydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiegoa po prostu DA WTUS

W tych dniach szczególne pozdrowienie dla studentów pierwszego roku. Myślę o pierwszych godzinach na Wydziale przeżytych w piątek podczas dnia adaptacyjnego. Zapraszam uczestnictwa w bogatym życiu akademickim naszego Wydziału. Cząstkę tego bogactwa stanowi duszpasterstwo akademickie. Ponieżej parę wstępnych informacji o tym, co w DAWTUS-ie w najbliższych miesiącach.

Program tygodniowy

poniedziałek 11:45                Yuocat
wtorek 7:45                          msza św.
środa 8:00                            jutrznia czyli modlitwa poranna
sobota 8:00                          msza św.

Wydarzenia (pierwszy semestr)

2 listopada (środa) 19:00       spacer po Cmentarz Centralnym w Szczecinie

28 listopada (pon.) 11:45       katecheza adwentowa

?? grudnia (niedziela)            przedświąteczny wyjazd do Berlina

?? stycznia (??)                     śpiew kolęd

ORAZ

Pierwszy czwartek miesiąca 11:45-12:15          Adoracja Najświętszego Sakramentu 
Zapraszam do kaplicy wydziałowej nie tylko w tych momentach, ale także na osobista modlitwę.

Do tego dochodzą wydarzenia okazjonalne; wiadomości o nich pojawiają się na tej stronie z pewnym wyprzedzeniem oraz na tablicy ogłoszeń duszpasterstwa przy kaplyc wydziałowej.  Msza święta wydziałowa jest najważniejszym spotkaniem duszpasterskim Wydziału. Gromadzi ono studentów, wykładowców i pracowników Wydziału. Podczas niej modlimy się w intencjach Wydziału. Ale przede wszystkim jest ona najpełniejszym spotkaniem wspólnoty akademickiej wokół Jezusa, dla Niego, z NIm i ze względu na Niego. Wydział jest miejscem poszukiwania prawdy. W tym poszukiwaniu towarzyszą nam różne doświadczenia: radości, smutku, bólu, szczęścia. On sam będąc Prawdą towarzyszy w tej drodze prowadzącej do Niego. Eucharystia jest też spotkaniem z innymi, którzy są w tej samej drodze. Zapraszam do tego spotkania.Jutrznia to modlitwa poranna albo inaczej popularny brewiarz. Nie jest to jednak pacierz, który z natury jest modlitwą prywatną, osobistą. Jutrznia jest modltiwą wspólnotową. Modlitwą, którą Kościół polecam osobą duchownym, ale także zachęca do jej odmawiania świeckich. W czasie tej modlitwy korzystamy z księgi Psalmów. Teksty są przygotowane. Adoracja Najświętszego Sakramentu (pierwszy czwartek miesiąca) jest ważnym momentem wspólnej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Jej charakter zależy od uczestników: trwamy w ciszy, modlimy się pieśniami itd.Yuocat to nowość w programie DAWTUS. Youcat to jest dar Benedykta XVI dla młodych całego świata. Po prostu Twój (yuo) Katechizm (cat). Trwające kwadrans poniedziałkowe spotkanie to czas mini-katechezy.

opisObraz, który widzisz obok to ikona Matki Bożej Sedes Sapientiae podarował nam (środowiskom akademickim) bł. Jan Paweł II. Przed nią modliliśmy się, kiedy tworzył się Wydział Teologiczny i jej powierzamy naszą wspólnotę akademicką i jej życie.

Pozdrawiam serdecznie x.Cezary Korzec duszpasterz akademicki

 

 

 

PRZESŁANIE IKONY STOLICY MĄDROŚCI

 

 

opis

 

 

Pielgrzymująca przez ośrodki akademickie świata mozaika Matki Bożej Stolicy Mądrości nie jest ikoną w najbardziej klasycznym znaczeniu tego słowa. Uwzględniając jednak fakt, że także w odległej przeszłości, nie mówiąc o czasach obecnych, powstawały ikony nie tylko jako malowidła sporządzane według precyzyjnych kanonów ikonopisania na deskach, ale także na metalu, ceramice, czy płótnie i były one oraz są otaczane głębokim szacunkiem, wydaje mi się, że można ten wizerunek określać mianem ikony w szerokim znaczeniu tego słowa, i nie będą mieli nic przeciwko temu przedstawiciele chrześcijańskiego Wschodu. Otwiera się teraz przed nami zaszczyt wczytywania się w wyjątkową ikonę, która rodziła się na obecnym przełomie tysiącleci. Właśnie wczytywania się, gdyż ikona to - jak podaje jedna z jej definicji - określony specyficzny język: język barw, kształtów, zarysów, symboli, proporcji, figur, itd.

 Najpierw kilka słów o technicznym wymiarze wizerunku: jest to mozaika umieszczona na drewnie, wykonana z elementów żółtego marmuru sieneńskiego, marmuru czerwonego z Francji, marmuru białego z Carrara we Włoszech, złota na szkle, ale także fragmentów metalu i porcelany.

Mozaika powstawała pod względem technicznym tak, jak aktualnie są sporządzane tego typu wizerunki. Przy jej tworzeniu Marko Rupnik SJ korzystał z odkryć artystów XX w., dotyczących zarówno samego materiału jak i koloru. Mozaika nie jest tu symulacją obrazu olejnego. Oglądający nie ma wątpliwości, czy widzi tu obraz olejny, czy też fragmenty marmuru, metalu, ceramiki, szkła, a nawet zaprawę murarską. Zarówno marmur jak i zaprawa zostały tu użyte tak, aby objawiała się ich prawdziwa natura, tzn. materiał twardy, ostry. Ruch, zarówno wewnątrz figur jak i wokół nich, jest w jakiś sposób zasygnalizowany przez ukierunkowanie kompozycji, przez wielkość poszczególnych fragmentów, przez ich grubość. 

W ten sposób postać Maryi i Dzieciątka jest wyjątkowo intensywna, zwarta i żywa, silna, ale jednocześnie pozbawiona jakiejkolwiek gwałtowności. Dlatego też twarze Maryi i Dzieciątka przyciągają uwagę oglądającego. Z ich oblicza emanuje uwaga, umiar, dostojeństwo. Przez sam fakt, że zostały one sporządzone z kamieni, z marmuru, ich głębia zdaje się być na początku przynajmniej nieco zakryta. Mozaika ta korzysta jednocześnie z języka ekspresji malarskiej, artystycznej, twórczej wypracowanego przez awangardy XX w. Pragnie ona włączyć się w ogromny wysiłek całego magisterium Jana Pawła II idący w kierunku poszukiwania pogłębionego spotkania między europejskim Wschodem i Zachodem i między chrześcijaństwem wschodnim i zachodnim. Ten cel jest także priorytetem działalności Centro Aletti przy Papieskim Instytucie Wschodnim "Orientale" w Rzymie, którego dyrektorem jest właśnie o. Marko Rupnik SJ.

 Im bardziej jednak oko oswaja się z fragmentami marmuru i zaprawą, tym bardziej otwiera się przed człowiekiem wymowa wizerunku, wymowa niezbyt łatwa do uchwycenia, czy tym bardziej jakiegoś zakatalogowania.

 Bezpośrednią inspiracją do takiego kształtu postaci Maryi i Dzieciątka stała się mozaika "Matka Odkupiciela", umieszczona na ścianie prezbiterium kaplicy "Redemptoris Mater", znajdującej się w Pałacu Apostolskim w Watykanie. Tamtą mozaikę zaprojektował i wykonał rosyjski artysta Aleksandr Kornouchow.

 Spójrzmy najpierw na światło obecne w tym wizerunku. Kolory zostały tu tak użyte, by stworzyć iluzję światła wydobywającego się z wnętrza obrazu. To tzw. światło wewnętrzne jest czymś typowym dla klasycznej ikony. Otóż w ikonach klasycznych prawie nie występuje światłocień ani nie jest ukazane żadne zewnętrzne źródło światła. Wizerunek i światło nie są oddzielone. Światło emanuje natomiast z wnętrza ikony, promieniuje w kierunku odbiorcy. Niezmiernie często podkreśla to złote tło określane w słowiańskich podręcznikach klasycznego ikonopisania właśnie "światłem" ikony. W naszym wizerunku złoto dyskretnie wpisuje się w tło ikony, by swym blaskiem nie przyćmić przesłania sceny na nim przedstawionej. Złoto w ikonie nie jest kolorem. Należy ono do porządku światła. Ma ono symbolizować Boże światło. Ikony są obrazami czasu przyszłego. Światło wewnętrzne ikon ma symbolizować fakt wszechogarniania przedstawianych na nich postaci Bożym światłem niebieskiego, wiecznego Jeruzalem, w którym postaci te już przebywają. Dostrzegamy, jak blask Bożego światła odbija się, promieniuje złotym odblaskiem na szatach Maryi. Ikona w tym względzie o tyle jest ikoną, o ile wysyła ku odbiorcy światło.

 Rodzi się jednak pytanie, dlaczego na wizerunku pragnącym ukazać Stolicę, czyli - mówiąc językiem bardziej zrozumiałym dziś - Tron Mądrości, ukazuje się Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Idea takiego przedstawiania Maryi z Dzieciątkiem jako Stolicy - Tronu Mądrości sięga I tysiąclecia chrześcijaństwa i odwołuje się aż do Filona Aleksandryjskiego oraz do jego wpływu na myśl ojców Kościoła. Filon Aleksandryjski uświadomił sobie, że poszukiwanie mądrości jest ideałem wspólnym wszystkich ludów i jednocześnie, że mądrość prawdziwa jest darem specjalnym, danym przez Boga dzieciom Abrahama. Zrodziło się pytanie, czy połączenie tych dwu wymiarów jest możliwe. Odpowiedź znaleziono w następującym sformułowaniu: Chrystus jako Mądrość przychodzi od niewidzialnego Boga, ale jednocześnie przez Maryję przybywa jako przedstawiciel rodzaju ludzkiego. To On łączy to co boskie z tym, co ludzkie. By to zilustrować Euzebiusz nawiązuje do mitu o Orfeuszu, który za pomocą przepięknego śpiewu oswaja drapieżne zwierzęta. W ten sposób także Chrystus poprzez swój śpiew Bożej miłości łączy to co ludzkie z tym, co boskie.

 Ta refleksja Euzebiusza pozostawiła swój ślad w ikonografii. Oparcie tronu, na którym zasiada Chrystus jako Mądrość ma kształt liry. Motyw Maryjny nasuwa się bardzo spontanicznie. Nieożywiony tron, na którym w wielu wizerunkach zasiada Chrystus przeobraża się w tym wizerunku w tron żywy. Tym żywym tronem jest Maryja. Ona, zasiadająca na tronie, którego oparcie przesycone złotem, a więc Bożym światłem, nawiązuje do kształtu harfy lub liry, staje się jednocześnie tronem dla Jezusa. Maryja jest żywym i osobowym tronem, na którym może zasiąść Słowo Boga .

 Na tej mozaice pełne blasku, ale jednocześnie i ruchu tło sprawia wrażenie, że poszczególne fragmenty podążają, "biegną" w kierunku Matki Bożej. Natomiast fałdy, mozaikowe linie na ubraniu Maryi "biegną" w kierunku osoby Jezusa Chrystusa, odwiecznego Słowa Bożego.

 Spójrzmy na kilka detali wywodzących się, czy jednoznacznie powiązanych z głębią klasycznej ikony, składających się na piękno tego wizerunku. To, co najbardziej rzuca się w oczy to twarze Maryi i Dzieciątka. Są one ukazane, tak jak w klasycznej ikonie, na wprost, bez żadnego profilu, czy półprofilu. W twarzach natomiast dominujące są oczy, mówiące o prymacie spojrzenia, duchowego oglądania w doświadczeniu religijnym człowieka. Te oczy zdają się patrzeć na zewnątrz, w serce świata, i do wewnątrz, w głębie tajemnicy Boga. Wydłużona twarz, wydłużony nos wskazują, że chodzi tu o obraz duchowy tych postaci, pomniejszone usta usuwają jakiekolwiek skojarzenia dotyczące jedzenia, czy zmysłowego pożądania.

 Twarz Maryi wyraża Jej skupienie, zanurzenie w głębi tajemnicy, postawę kontemplatywną, zdolną jednak nawiązać więź z modlącym się przed tym wizerunkiem. Jest to twarz pełna powagi, twarz mówiąca o tym, że zna nie tylko całą ziemską drogę Jej Syna aż po mękę i krzyż, ale także rozważa to wszystko w swoim sercu (por. Łk 2, 19. 51).

 Spójrzmy teraz na postać Jezusa. W klasycznym ikonopisaniu dominowały i dominują dwie tendencje ukazywania postaci Jezusa:

 - pierwsza, polegająca na przedstawianiu Go jako postaci nawet starszej od Maryi, ponieważ jest On odwieczną Mądrością, a mądrość od starożytności łączono z wiekiem zaawansowanym,

- druga, przybliżająca Jezusa nie jako jakieś niemowlę, czy małe dziecko, ale - jak to widzimy na tym wizerunku - jako Młodzieńca, by podkreślić, że Mądrość nie podlega upływowi czasu, nie starzeje się, jest wieczna i wiecznie młoda.

Twarze Maryi i Jezusa otoczone są aureolami, symbolem świętości tych postaci. W aureolę Jezusa wpisany jest krzyż, naczelny znak zbawczej misji Jezusa. W wielu ikonach na krzyżu wpisanym w aureolę Jezusa Chrystusa umieszcza się trzy pierwsze litery greckich słów, będących tłumaczeniem hebrajskiej definicji Boga: Jestem, który jestem - Jahwe. Bóg Jahwe jest bowiem Najwyższą Mądrością. Okręgi aureoli Maryi i Jezusa oraz lewa dłoń Jezusa ze zwojem wpisane są w trójkąt, który swym wierzchołkiem skierowany jest w dół: znak, że to przez posługę Maryi trójjedyny Bóg zstępuje na ziemię i przez Nią dokonuje się Wcielenie.

Szaty Maryi. Jej szata wewnętrzna, ledwie zauważalna po lewej i prawej stronie Jej twarzy, jest koloru błękitu morza, zewnętrzna natomiast koloru intensywnej czerwieni, przechodzącej w purpurę. Błękit morza, określany w niektórych językach słowiańskich terminem sinyj (nie można tego słowa przetłumaczyć za pomocą jednego terminu polskiego) to coś pośredniego miedzy kolorem błękitnym i granatowym. Tenże kolor symbolizuje to, co ziemskie, ludzkie, doczesne, przemijalne. Czerwień określana jest natomiast przez Pseudo-Dionizego Areopagitę mianem rozpalenia, żaru, aktywności. Jest kolorem o dużej sile promieniowania. Jest to kolor bardzo aktywny, przybliża się do odbiorcy. W tym wizerunku symbolizuje to, co Boże, żar Ducha św. Purpura jest kolorem królów i kapłanów. Te kolory mają zaświadczyć, że Maryja jest bytem ludzkim przebóstwionym oraz że jest Królową.

Na Jej czole i na ramionach widoczne są trzy gwiazdy, symbol Jej potrójnego dziewictwa:

 - przed poczęciem i narodzeniem Jezusa Chrystusa,  

- w trakcie rodzenia Syna Bożego, 

 - po narodzeniu Jezusa.

 Chrystus jako osoba boska przyodziany jest w szatę koloru czerwonego. Wierzchnia szata jest natomiast złota, co ma symbolizować Boży blask i świętość, doskonałość Boga Ojca, którą Jezus wciela w 100%. Złota jest także stuła, której fragment widzimy przewieszony przez prawe ramię Jezusa. Jest to symbol ikonograficzny Chrystusa Wiecznego Arcykapłana, pojawiający się w wielu ikonach Jezusa Chrystusa, czy nawet Trójcy św. jak choćby w ikonie nad ikonami, jaką jest Trójca św. Andrieja Rublowa. Fakt, iż stuła jest złota oznacza, że Jezus jest Boskim Kapłanem, Arcykapłanem na wieki, na wieczność.

 W lewej ręce trzyma zwój, mający symbolizować, iż Jezus to Logos, odwieczne Słowo Boga. Istotna jest tu zauważalna jedność między zwojem, mówiącym o Słowie, i obliczem. Podkreśla to fakt, iż Słowo jest Osobą, Synem Bożym, który posiada twarz. Ma to sygnalizować także koncepcję, iż nie istnieje i nie może istnieć jakaś mądrość enigmatyczna, płynna, pełna ciemności. Mądrość Boża jest żyjącą Osobą, co więcej staje się bliska człowiekowi dzięki rzeczywistości Wcielenia. Ikona podpowiada nam także, jak bardzo istotne dla mądrości są rozum i serce. Lewa ręka Jezusa, trzymająca zwój, spoczywa niejako na Jego sercu. Przekątne wizerunku przecinają się natomiast na czubku głowy Jezusa, podkreślając wagę umysłu w dążeniu do mądrości, przeżywaniu jej i bycia nią.

 Prawą ręką Jezus błogosławi. Palce tej ręki ułożone są w geście podkreślającym podstawowe dogmaty:

 - o Bogu Trójjedynym (złączone trzy palce): Bóg jeden i jednocześnie wspólnota Trzech osób,

 - o dwu naturach boskiej i ludzkiej Jezusa Chrystusa (dwa pozostałe palce).

 Te podstawowe aspekty wpisują się w przesłanie, którym pragnie przemawiać do nas ten wyjątkowy wizerunek. Niniejsze skromne refleksje pragnę zakończyć parafrazą słów autora tej mozaiki, o. Marko Rupnika SJ: „Z przesyconej blaskiem Głębi w kierunku serca człowieka, jego wnętrza, jego centrum tchnie życie jak wilgotny wiatr z południa, który od wieków i na wieki porusza stworzenie w kierunku Ziemi nowej, w kierunku odwiecznej Mądrości”.

 o. Aleksander Jacyniak SJ

 (na podstawie materiałów otrzymanych od o. Marko Rupnika SJ)

 Włocławek - Kalisz, 10. 01. 2005

Materiał zaczerpnięty z witryny: http://www.diecezja.wloclawek.pl/ikona/ikona_prz.php

 

Proponuję następującą modlitwę na dni Nowenny przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego

Duchu Święty!


Założycielu Kościoła!
Który przenikasz go całego i przepełniasz łaską.
Rzeko darów duchowych,
Dzięki Tobie mówili Apostołowie
Tobą zwyciężali męczennicy.
Przez Którego kapłani sprawują swą godność
I dokonują się sakramenty.
Dany nam w świętym pokoju.
Przeistaczający w Eucharystii.
Przyjdź, Święty, zamieszkaj w nas,
Oczyść od wszelkiej podłości i uzdrów,
Uzdrów, Dawco dobra, dusze nasze
I spraw, abyśmy było jedno. Amen


(modlitwa abp. Zygmunta Kamińskiego z dnia ingresu do bazyliki w Szczecinie)

(modlitwa abp. Zygmunta Kamińskiego z dnia ingresu do bazyliki w Szczecinie)

 

Uroczystość TRZECH KRÓLI

 

W tradycji chrześcijańskiej trzej Mędrcy ze Wschodu, którzy udali się do Betlejem, aby oddać pokłon narodzonemu Jezusowi. Wyruszyli oni z miejscowości Kashan, znajdującej się na terenie obecnego Iranu. Biblia nie wymienia ich imion; w zachodnim chrześcijaństwie popularny jest pogląd, iż ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar.

 

Pamiątką tej historii jest liturgiczna uroczystość Objawienia Pańskiego, w Polsce nazywana też świętem Trzech Króli. Obchodzona jest 6 stycznia. Święto Trzech Króli należy do pierwszych ustanowionych przez Kościół. W kościele wschodnim znane już w III wieku, natomiast w kościele obrządku zachodniego obchodzone od schyłku IV wieku. Kościół wschodni łączył uroczystość Trzech Króli z Bożym Narodzeniem, obchodzonym jednocześnie jako uroczystość Epifanii, natomiast w kościele rzymskim Trzech Króli jest świętem niezależnym od Bożego Narodzenia.

 

Opis pokłonu Trzech Króli znajduje się w Ewangelii św. Mateusza. Ma swoją symbolikę: jest pokłonem i świata pogan, i ludzi w ogóle, przed Bogiem Wcielonym. Wśród takiej rodziny ludzkiej narodził się Chrystus ze swą zbawczą misją, a ona w swych przedstawicielach przybyła z różnych stron, aby złożyć mu hołd. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej jeden z magów jest czarnoskóry (od XIV w.).

 

Ewangeliczna historia Trzech Króli opowiada o trzech cudzoziemcach, którzy, wiedzeni gwiazdą, wyruszyli w drogę do Betlejem, które wyznaczyli jako miejsce narodzin na podstawie proroctwa w Księdze Micheasza , aby złożyć pokłon narodzonemu królowi żydowskiemu. Po drodze wstąpili na dwór Heroda. Ten, usłyszawszy nowinę, w narodzonym upatrywał rywala. Mędrcy, odnalazłszy stajenkę betlejemską, ofiarowali Dzieciątku swoje dary, które należały wówczas do najcenniejszych: mirrę, złoto i kadzidło (kadzidło i mirra była wówczas w cenie złota ). Otrzymawszy podczas snu wskazówkę, aby nie wracali do Heroda, trzej pielgrzymi wyruszyli z powrotem do swych krajów inną drogą.

 

Zwyczaj święcenia tego dnia złota i kadzidła wykształcił się na przełomie wieków XV i XVI. Poświęcanym kadzidłem okadzano domy i obejście, co miało znaczenie symbolicznego zabezpieczenia go przed chorobami i nieszczęściami. W tym samym celu poświęconym złotem dotykano całej szyi. Po uroczystym obiedzie podawano ciasto z migdałem. Ten, kto go odnalazł w swoim kawałku, zostawał "królem migdałowym". Znany był też zwyczaj chodzenia dzieci z gwiazdą. Śpiewano przy tym kolędy o Trzech Królach.

 

Od XVIII wieku upowszechnił się także zwyczaj święcenia kredy, którą zwyczajowo w święto Trzech Króli na drzwiach wejściowych w wielu domach katolickich pisano litery: K+M+B+ oraz datę bieżącego roku. Zwyczaj ten, znany również w czasach obecnych, jest błędną interpretacją łacińskiej inskrypcji CMB Christus Mansionem Benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), choć święty Augustyn tłumaczy je jako Christus Multorum Benefactor (Chrystus dobroczyńcą wielu). Legenda o "trzech królach" pojawiła się w średniowieczu, stąd dzisiejsze błędne odczytywanie tych liter jako imion Mędrców.

przygotowała P.Cz.

 

 

Trawają prześladowania chrześcijan w różnych zakątkach świata dlatego zachęcam do modlitwy w ich intencji

 MODLITWA ZA PRZEŚLADOWANYCH CHRZEŚCIJAN

Ojcze nasz, któryś jest w Niebie Ty sprawiasz, że słońce wschodzi nad złymi i dobrymi. Twój Syn Jezus Chrystus umarł za wszystkich, a po swoim chwalebnym zmartwychwstaniu, zachowując na Ciele rany Swojej Świętej Męki Boską mocą podtrzymuje teraz tych, którzy cierpią prześladowanie i ponoszą męczeństwo za wiarę i wierność Kościołowi.

Ojcze, pełen miłosierdzia i mocy, spraw, aby współczesny Kain nie mordował Swego słabego i niewinnego brata Abla. Aby prześladowani chrześcijanie w Indiach mogli trwać razem, tak jak Maryja, Matka Jezusa u stóp Krzyża. Opiekuj się tymi, którym zagrażają przemoc i niepewność. Niech Duch Święty, który jest miłością sprawi, aby świadectwo i krew tych, którzy umierają przebaczając swoim prześladowcom, przynosiły obfite owoce. Amen.

 

 

I [Słowo] zamieszkało [dosł. rozbiło namiot] między nami ..

J 1,21

Ten krótki werset mówi o zazdrosnej miłości Boga. Tak. Bóg jest jak Beduin, koczownik, wędrujący z miejsca na miejsce. Nie mając stałego domu ani kawałka ziemi uznaje za swoje to, co jest w stanie przykryć płachtą swojego namiotu. Rozciąga skrupulatnie sznurki swojego namiotu, dokładnie wbija paliki, bo nie tylko podtrzymują one postawiony namiot, ale i wyznaczają zakres jego terytorium. Koczownik jest zachłanny na ziemię. Bóg w swojej miłości jest „pazerny” człowieka. Rozciągnął sznury swojej miłości poprzez Syna.

Dziękuję Bogu za przeżycia Świąt Narodzin Jego Syna. W ich przeżywaniu towarzyszyły mi otrzymane życzenia. Dziękuję za nie bardzo. Pomnażały one moja radość, świadcząc o Waszej miłości i wierze we Wcielenie Syna Bożego.

Przez ten list dzielę się radością tych Świąt, mocą tajemnicy Wcielenia i chrześcijańską wzajemną modlitwą. Modlę się w intencjach Nowego Roku. Prosząc dla każdego z Was o pomnożenie miłości do Boga i bliźniego, mocne trzymanie się chrześcijańskiej nadziei pośród współczesnego świata i cierpień i mężne wyznawanie wiary w Jezusa, Słowo Wcielone, tam gdzie miłość wygasła.

x.Czarek

 

 

WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

Uroczystość Wszystkich Świętych wywodzi się głównie z czci oddawanej męczennikom, którzy oddali swoje życie dla wiary w Chrystusa, a których nie wspomniano ani w martyrologiach miejscowych, ani w kanonie Mszy Świętej.

W III wieku rozpowszechniła się tradycja przenoszenia całych relikwii świętych, lub ich części, na inne miejsca. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są własnością całego Kościoła. Kiedy w 610 papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, kazał złożyć tam liczne relikwie i poświęcił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Bożej Męczenników. Od tego czasu oddawano cześć wszystkim zmarłym męczennikom, w dniu 1 maja.

Papież Grzegorz III w 731 przeniósł tę uroczystość na dzień 1 listopada, a w 837 Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały Kościół.

To święto ma swą wymowę eschatologiczną, ale też jest wyrazem naszej pamięci o tych, którzy byli przed nami. Jesteśmy Im wdzięczni - choć ich nie znaliśmy - za czyny, poświęcenie nieraz i ofiarę życia czy swych możliwości dla przyszłych pokoleń - czyli dla nas.

Ludzie każdej bez wyjątku kultury tę pamięć zachowują i póki ją mają, póty mają poczucie bycia wspólnotą, bycia razem, w końcu i swego wspólnego interesu. Nie dadzą się tak łatwo - mówiąc językiem sportowym - rozprowadzić. W pamięci przodków znajdują motywację do lepszego czy gorszego, ale wspólnego, działania i wypełniania narzuconych sobie obowiązków wobec przyszłych następców - czyli zachowania ciągłości istnienia społeczności.

Iga D.

 

  

Bendykt XVI do rzymskich środowisk akademickich

 13 grudnia  2008/2009  (fragmenty)

L`annuncio cristiano, che fu rivoluzionario nel contesto storico e culturale di Paolo, ebbe la forza di abbattere il "muro di separazione" che vi era tra Giudei e pagani (cfr. Ef 2, 14; Rm 10, 12). Esso conserva una forza di novità sempre attuale, in grado di abbattere altri muri che tornano ad erigersi in ogni contesto e in ogni epoca. La sorgente di tale forza sta nello Spirito di Cristo, a cui Paolo consapevolmente si appella. Ai cristiani di Corinto egli dichiara di non contare, nella sua predicazione, "su discorsi persuasivi di sapienza, ma sulla manifestazione dello Spirito e della sua potenza" (1 Cor 2, 4). E qual era il nocciolo del suo annuncio? Era la novità della salvezza portata da Cristo all`umanità:  nella sua morte e risurrezione la salvezza è offerta a tutti gli uomini senza distinzione.
Offerta, non imposta. La salvezza è un dono che chiede sempre di essere accolto personalmente. È questo, cari giovani, il contenuto essenziale del Battesimo che quest`anno vi viene proposto quale Sacramento da riscoprire e, per alcuni di voi, da ricevere o da confermare con una scelta libera e consapevole. Proprio nella Lettera ai Romani, al capitolo 6°, si trova una grandiosa formulazione del significato del Battesimo cristiano. "Non sapete - scrive Paolo - che quanti siamo stati battezzati in Cristo, siamo stati battezzati nella sua morte?" (Rm 6, 3). Come ben potete intuire, è questa un`idea profondissima, che contiene tutta la teologia del mistero pasquale:  la morte di Cristo, per la potenza di Dio, è fonte di vita, sorgente inesauribile di rinnovamento nello Spirito Santo. Essere "battezzati in Cristo" significa essere immersi spiritualmente in quella morte che è l`atto d`amore infinito e universale di Dio, capace di riscattare ogni persona e ogni creatura dalla schiavitù del peccato e della morte. San Paolo infatti così prosegue:  "Per mezzo del battesimo siamo stati sepolti insieme a lui nella morte affinché, come Cristo fu risuscitato dai morti per mezzo della gloria del Padre, così anche noi possiamo camminare in una vita nuova" (Rm 6, 4).
L`Apostolo, nella Lettera ai Romani, ci comunica tutta la sua gioia per questo mistero, quando scrive:  "Chi ci separerà dall`amore di Cristo? ... Io sono infatti persuaso che né morte né vita, né angeli né principati, né presente né avvenire, né potenze, né altezza né profondità, né alcun`altra creatura potrà mai separarci dall`amore di Dio, che è in Cristo Gesù, nostro Signore" (Rm 8, 35.38-39). E questo stesso amore è ciò in cui consiste la vita nuova del cristiano. Anche qui, san Paolo opera una sintesi impressionante, sempre frutto della sua esperienza personale:  "Chi ama l`altro - egli scrive - ha adempiuto la Legge ... pienezza della Legge infatti è la carità" (Rm 13, 8.10).
Ecco, cari amici, ciò che vi consegno questa sera. È un messaggio di fede, certo, ma è al tempo stesso una verità che illumina la mente, dilatandola secondo gli orizzonti di Dio; è una verità che orienta la vita reale, perché il Vangelo è la via per giungere alla pienezza della vita. Questa via l`ha già percorsa Gesù, anzi, la Via è Lui stesso, che dal Padre è venuto fino a noi perché noi potessimo per mezzo suo giungere al Padre. Questo è il mistero dell`Avvento e del Natale. La Vergine Maria e san Paolo vi aiutino ad adorarlo e a farlo vostro con profonda fede ed intima gioia. Grazie a voi tutti per la vostra presenza. In vista delle ormai prossime Feste Natalizie, formulo a ciascuno auguri cordiali, che estendo volentieri alle vostre famiglie e ai vostri cari. Buon Natale!  

  

  

  

Bendykt XVI do rzymskich środowisk akademickich

 na rozpoczęcie roku akademickiego 2008/2009  (fragmenty)

"Una riflessione sulla sapienza della Croce, vale a dire sulla sapienza di Dio, che si contrappone alla sapienza di questo mondo" è stata proposta dal Papa - nel pomeriggio di giovedì 30 ottobre, nella basilica Vaticana - ai professori e agli studenti delle università ecclesiastiche romane nel tradizionale incontro all`inizio dell`anno accademico.

 

(...) In questo anno, nel quale celebriamo il giubileo bimillenario della nascita dell`apostolo Paolo, vorrei soffermarmi brevemente insieme con voi su un aspetto del suo messaggio che mi sembra particolarmente adatto per voi, studiosi e studenti, e sul quale mi sono intrattenuto anche ieri nella catechesi durante l`Udienza generale. Intendo cioè riferirmi a quanto san Paolo scrive sulla sapienza cristiana, in particolare nella sua prima Lettera ai Corinzi, comunità nella quale erano scoppiate rivalità tra i discepoli. L`Apostolo affronta il problema di tali divisioni nella comunità, additando in esse un segno della falsa sapienza, cioè di una mentalità ancora immatura perché carnale e non spirituale (cfr. 1 Cor 3, 1-3). Riferendosi poi alla propria esperienza, Paolo ricorda ai Corinzi che Cristo lo ha mandato ad annunciare il Vangelo "non con sapienza di parola, perché non venga resa vana la croce di Cristo" (1, 17).

 

Da qui prende avvio una riflessione sulla "sapienza della Croce", vale a dire sulla sapienza di Dio, che si contrappone alla sapienza di questo mondo. L`Apostolo insiste sul contrasto esistente tra le due sapienze, delle quali una sola è vera, quella divina, mentre l`altra in realtà è "stoltezza". Ora, la novità stupefacente, che esige di essere sempre riscoperta ed accolta, è il fatto che la sapienza divina, in Cristo, ci è stata donata, ci è stata partecipata. C`è, alla fine del capitolo 2 della Lettera menzionata, un`espressione che riassume tale novità e che proprio per questo non finisce mai di sorprendere. San Paolo scrive:  "Ora, noi abbiamo il pensiero di Cristo – (2, 16). Questa contrapposizione tra le due sapienze non è da identificare con la differenza tra la teologia, da una parte, e la filosofia e le scienze, dall`altra. Si tratta, in realtà, di due atteggiamenti fondamentali. La "sapienza di questo mondo" è un modo di vivere e di vedere le cose prescindendo da Dio e seguendo le opinioni dominanti, secondo i criteri del successo e del potere. La "sapienza divina" consiste nel seguire la mente di Cristo - è Cristo che ci apre gli occhi del cuore per seguire la strada della verità e dell`amore.

 

Cari studenti, voi siete venuti a Roma per approfondire le vostre conoscenze in campo teologico, e anche se studiate altre materie diverse dalla teologia, per esempio il diritto, la storia, le scienze umane, l`arte, ecc., comunque la formazione spirituale secondo il pensiero di Cristo resta per voi fondamentale, ed è questa la prospettiva dei vostri studi. Perciò sono importanti per voi queste parole dell`apostolo Paolo e quelle che leggiamo subito dopo, sempre nella prima Lettera ai Corinzi:  "Chi conosce infatti i segreti dell`uomo se non lo spirito dell`uomo che è in lui? Così anche i segreti di Dio nessuno li ha mai conosciuti se non lo Spirito di Dio. Ora, noi non abbiamo ricevuto lo spirito del mondo, ma lo Spirito di Dio per conoscere ciò che Dio ci ha donato" (2, 11-12). Eccoci ancora all`interno dello schema di contrapposizione tra la sapienza umana e quella divina. Per conoscere e comprendere le cose spirituali bisogna essere uomini e donne spirituali, poiché se si è carnali, si ricade inevitabilmente nella stoltezza, anche se magari si studia molto e si diventa "dotti" e "sottili ragionatori di questo mondo" (1, 20).

 

Possiamo vedere in questo testo paolino un accostamento quanto mai significativo con i versetti del Vangelo che riportano la benedizione di Gesù rivolta a Dio Padre, perché - dice il Signore - "hai nascosto queste cose ai sapienti e ai dotti e le hai rivelate ai piccoli" (Mt 11, 25). I "sapienti" di cui parla Gesù sono quelli che Paolo chiama i "sapienti di questo mondo". Mentre i "piccoli" sono coloro che l`Apostolo qualifica "stolti", "deboli", "ignobili e disprezzati" per il mondo (1, 27-28), ma che in realtà, se accolgono "la parola della Croce" (1, 18), diventano i veri sapienti. Al punto che Paolo esorta chi si ritiene sapiente secondo i criteri del mondo a "farsi stolto", per diventare veramente sapiente davanti a Dio (3, 18). Questo non è un atteggiamento anti-intellettuale, non è opposizione alla "recta ratio". Paolo - seguendo Gesù - si oppone ad un tipo di superbia intellettuale, in cui l`uomo, pur sapendo molto, perde la sensibilità per la verità e la disponibilità ad aprirsi alla novità dell`agire divino.

 

Cari amici, questa riflessione paolina quindi non vuole affatto condurre a sottovalutare l`impegno umano necessario per la conoscenza, ma si pone su un altro piano:  a Paolo interessa sottolineare - e lo fa senza mezzi termini - che cosa vale realmente per la salvezza e che cosa invece può recare divisione e rovina. L`Apostolo cioè denuncia il veleno della falsa sapienza, che è l`orgoglio umano. Non è infatti la conoscenza in sé che può far male, ma la presunzione, il "vantarsi" di ciò che si è arrivati - o si presume di essere arrivati - a conoscere. Proprio da qui derivano poi le fazioni e le discordie nella Chiesa e, analogamente, nella società. Si tratta dunque di coltivare la sapienza non secondo la carne, bensì secondo lo Spirito. Sappiamo bene che san Paolo con le parole "carne, carnale" non si riferisce al corpo, ma ad un modo di vivere solo per se stessi e secondo i criteri del mondo. Perciò, secondo Paolo, è sempre necessario purificare il proprio cuore dal veleno dell`orgoglio, presente in ognuno di noi. Anche noi dobbiamo dunque elevare con san Paolo il grido:  "Chi ci libererà?" (cfr. Rm 7, 24). E pure noi possiamo ricevere con lui la risposta:  la grazia di Gesù Cristo, che il Padre ci ha donato mediante lo Spirito Santo (cfr. Rm 7, 25). Il "pensiero di Cristo", che per grazia abbiamo ricevuto, ci purifica dalla falsa sapienza. E questo "pensiero di Cristo" lo accogliamo attraverso la Chiesa e nella Chiesa, lasciandoci portare dal fiume della sua viva tradizione. Lo esprime molto bene l`iconografia che raffigura Gesù-Sapienza in grembo alla Madre Maria, simbolo della Chiesa:  In gremio Matris sedet Sapientia Patris:  in grembo alla Madre siede la Sapienza del Padre, cioè Cristo. Rimanendo fedeli a quel Gesù che Maria ci offre, al Cristo che la Chiesa ci presenta, possiamo impegnarci intensamente nel lavoro intellettuale, interiormente liberi dalla tentazione dell`orgoglio e vantandoci sempre e solo nel Signore.

 

Cari fratelli e sorelle, è questo l`augurio che vi rivolgo all`inizio del nuovo anno accademico, invocando su voi tutti la materna protezione di Maria, Sedes Sapientiae, e dell`Apostolo Paolo. Vi accompagni anche la mia affettuosa Benedizione.

 

 

 

Pielgrzymując przez życie
„Jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana" (2Kor 5, 6)

 

Konferencja ta wyrasta z doświadczenia naszych sobotnich pielgrzymek i przemyśleń na temat naszej ziemskiej wędrówki. Związana jest również z towarzyszącym jej zdaniem św. Pawła: „Jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana" (2Kor 5,6). KKK pokazuje, że sam Kościół określa siebie jako Kościół pielgrzymujący: "(...) Kościół pielgrzymujący, w swoich sakramentach i instytucjach, które należą do obecnego wieku, posiada postać tego przemijającego świata i żyje pośród stworzeń, które wzdychają dotąd w bólach porodu i oczekują objawienia synów Bożych" (KKK 671). „<<Kościół osiągnie swoje wypełnienie tylko w chwale nieba>>", w chwili chwalebnego powrotu Pana. Do tego dnia <<Kościół kontynuuje swoją pielgrzymkę wśród prześladowań świata i pocieszeń Boga>>. Tu na ziemi czuje się na wygnaniu, z daleka od Pana, <<tęskni do Królestwa w pełni dokonanego... i pragnie połączenia się z Królem swoim w chwale>> (KKK 769). My, żywe członki tego Kościoła, jak on sam – jesteśmy ciągle w drodze.
Jak zatem przedstawia się nasze życie jako pielgrzymka? Co to znaczy pielgrzymować przez życie? Jakie są istotne cechy takiej wędrówki?

 

v     Wyruszyć
Każda droga ma swój start. Start pielgrzymki – pomnik Jana Pawła II. Start pielgrzymki przez życie? Myślę, że każdy człowiek jest w drodze – rozwijamy się, mamy cele, dążenia, nasze życie się zmienia. To normalne i przez to przechodzi każdy. Jednak od nas zależy, czy będziemy pielgrzymami, maratończykami, spacerowiczami czy biegaczami przez płotki. W jakiś tajemniczy sposób początek naszego pielgrzymowania wyznacza chrzest. Trochę jak linia startu – stają na niej zawodnicy (u nas w kraju jest to większość społeczeństwa), otrzymują wszelkie dary potrzebne, by pielgrzymować. Stają się członkami rodziny Ojca, ludu pielgrzymującego. Ale potem już każdy może podjąć decyzję, czy wyruszy tą drogą – pójdzie za Chrystusem, czy wybierze inną ścieżkę. Maraton, bieg z przeszkodami, chód sportowy...
My też możemy przebyć pielgrzymkę na różne sposoby... Ale mamy status pielgrzymów – w drogę powołał nas Pan, myśmy odpowiedzieli na to wezwanie i chcemy iść, z Nim i ku Niemu, we wspólnocie braci. Mogliśmy podjąć tą decyzję dawno temu. Dziś idąc w pielgrzymce ponawiamy swój wybór. Ponawiamy go każdego dnia, gdy pragniemy iść za Jezusem.

 

v     Bycie w drodze
Pielgrzym idzie. Ta droga to szkoła cierpliwości, uczenie się, że nie wszystko dzieje się od razu, że nieraz trzeba lat by pewne rzeczy w nas się dokonały. Kto choć raz wybrał się w drogę na Słoneczne, ten nie oczekuje, że po 5 minutach będzie u celu. W czasie drogi są różne chwile, które trzeba przeżyć i przetrawić. Jest Most Długi, czerwony budynek przy którym pachnie czekoladą, komenda policji, Basen Górniczy, postój nad Odrą, przystanek naprzeciwko salonu Peugeota... Wreszcie jest i cel, czyli sanktuarium. Ale nie można przeskoczyć żadnego etapu, by szybciej się u niego znaleźć. W pielgrzymce to możliwe bo zawsze jest tramwaj (i niektórzy coś o tym wiedzą). W życiu nie ma tramwaju na Basen Górniczy ani autobusu pospiesznego do celu. Każdą ścieżkę trzeba przejść i każdą drogą pójść. Nawet jeśli ktoś nas będzie musiał czasem tą drogą nieść.

 

v     Droga prowadzi przez świat
Nasza pielgrzymka nie wiedzie jakąś tajemną drogą. Nie omijamy centrum miasta. Często przechodzimy obok miejsc, które znamy, z którymi łączą nas wspomnienia lub teraźniejszość. Jako pielgrzymi, jesteśmy częścią tego świata. Pośród niego wzrastamy i dążymy do Pana. Jednocześnie przemieniamy go przez naszą wędrówkę, naszą modlitwę, nasze świadectwo.

 

v     Cel drogi
Pielgrzymka ma swój cel... Nie chodzi tu tylko o miejsce, przystanek końcowy. Nie on sam jest ważny. Trzeba pamiętać o drodze, którą podejmuje się w pewnej intencji. Ona nie jest celem, ale bez niej się go nie osiągnie. Kiedy ktoś mnie pyta gdzie się wybieram znów w sobotę wieczór nie mówię, że na Słoneczne. Mówię „na pielgrzymkę”. Ta odpowiedź jest pełniejsza, bo nie pomija drogi. Nie lekceważy słabości, nie bagatelizuje sprawy, nie pomija kwestii intencji.
Od ponad roku pielgrzymujemy na Słoneczne. Sanktuarium MB Fatimskiej to cel naszej drogi. Często stawiam sobie pytanie np. czemu na rekolekcje się wyjeżdża z domu, albo po co idzie się aż na Słoneczne, czy nie można Boga spotkać w kościele parafialnym czy w swoim domu? Oczywiście, że można. Wyjście z tych miejsc jest nam jednak potrzebne, by do nich wrócić... Tracimy w życiu wrażliwość na Bożą obecność, wypadamy z tych rekolekcji, które są w naszej codzienności, zatracamy świadomość bycia pielgrzymami w drodze do Pana. Pielgrzymka nam to uświadamia. Pielgrzymka to czas odkrywania, że jestem człowiekiem i jestem w drodze. To też czas na pytanie o mój cel. Dokąd idę? Czego chcę? Co jest dla mnie ważne?

 

v     Między „już” a „jeszcze nie”
Eschatologiczny aspekt pielgrzymki jest nierozłącznie związany z jej celem. Idziemy na Słoneczne, ale wiemy, że Pan Bóg obecny jest nie tylko u kresu tej wędrówki, ale towarzyszy nam w drodze. On już jest obecny... ale to jeszcze nie to. Pielgrzymując przez życie jesteśmy ciągle w rozdarciu między tym „już” a „jeszcze nie”. Już dostąpiliśmy łaski, zostaliśmy zbawieni, możemy korzystać z owoców odkupienia. Ale to jeszcze nie Pełnia. Tą Pełnią jest Ten, Który jest naszym celem. Dążymy do spotkania z Nim bez barier, przeciwności. Do spotkania, w którym On sam weźmie nas całkowicie w posiadanie. Gdy nasze ciało i nasze dusze będę całkowicie należeć już tylko do Niego (zmartwychwstanie).

 

v     Wszystko jest łaską... bo nic nam się nie należy...
Do dziś kołaczą mi się po głowie słowa x. Czarka sprzed naszego wyjazdu do Kanady w 2002 roku: „jesteśmy pielgrzymami i nic nam się nie należy”. Wtedy one pomogły mi przeżyć wyjazd. Zobaczyć jakim darem są ludzie, którzy natrudzili się przed naszym przyjazdem i w trakcie naszego pobytu, jakim darem ci co nas gościli, jakim darem możliwość lotu za ocean i zobaczenia czegoś nowego, jakim darem Jan Paweł II...
Skrycie, w głębi serca, gdy w prawdzie stajemy przed Bogiem odkrywamy w sobie inną mentalność. Wydaje nam się, że owszem, pewne rzeczy nam się należą. Jak rzadko na przykład uświadamiamy sobie, że sam dar chodzenia (czyli też pielgrzymowania) jest łaską. Łaską jest zbawienie, miejsce w ludzie Bożym. Łaską możliwość uśmiechania się, śpiewania, mówienia. Łaską drugi człowiek. To wszystko nie należy się nam, ale jest darem. Cudownym prezentem kochającego Ojca. Takich prezentów pełne jest życie. Nic nam się nie należy.

 

v     Kanapki, czyli słowo i modlitwa w drodze
Trudno jest być w drodze, kiedy jest się głodnym. Wyruszamy więc zazwyczaj w miarę najedzeni, a na wypadek nagłego spadku formy w plecakach mamy kanapki. Troszkę dla siebie, dużo dla bliźniego. Ale nie tylko nasze ciało domaga się wsparcia. Nasze dusze też w drodze słabną. Dopada nas dołek, przeżywamy trudności... Naszymi kanapkami stają się słowo Boże – głoszona nam konferencja, którą można w drodze „przetrawić”, a energetyczną czekoladą – modlitwa. W pielgrzymce przez życie też potrzebujemy obu tych dopalaczy. Nie tylko na złe chwile, ale na każdą. Tak jak regularnie spożywamy posiłki, tak regularnie musimy karmić ducha. Niezależnie od naszego apetytu, musimy jeść by żyć. Musimy się modlić i słuchać słowa, by dalej pielgrzymować.

 

v     Poznawanie siebie – jestem grzesznikiem
Droga do sanktuarium to miejsce na odkrycie, że nie jestem ideałem. I to nie tylko jeśli chodzi o formę i kondycję fizyczną. Bywam też złośliwy, zmęczony i opryskliwy, niemiły... Jednocześnie mogę odkrywać, że jestem zdolny do miłości, poświęcenia, do wspierania drugiego człowieka. Mogę odkrywać w sobie moc łaski, którą otrzymuję jako dziecko Boże. To moja kondycja jako człowieka. Idąc przez życie muszę nauczyć się przyjmować prawdę o sobie. Znać swoje zalety i mocne strony. A jednocześnie nie zapominać, że jestem grzesznikiem. Akceptacja tego faktu może mi dużo ułatwić. Odkrycie, że grzeszę, dlatego że jestem grzesznikiem, a nie, że jestem grzesznikiem ponieważ grzeszę, zdejmuje olbrzymi ciężar z moich ramion.
Co więcej – jestem człowiekiem, grzesznikiem, i jestem umiłowany do szaleństwa przez Boga, jestem Jego dzieckiem. A On zna moją kondycję i ją akceptuje. On mnie wspiera.

 

v     Niesienie tobołków
W pielgrzymce towarzyszą nam plecaki. Jedne lżejsze, inne cięższe, w zależności od tego, co kto niesie. Podobnie w drodze przez życie niesiemy swoje tobołki. Różnej wielkości i ciężaru. Nasze problemy, strapienia, trudności. Pamiętajmy, że nie niesiemy ich sami. Pan pomaga nam je dźwigać, często poprzez ludzi, którzy odejmą trochę ciężaru, pomogą nieść.

 

v     Towarzysze drogi
Przez całą drogę na Słoneczne towarzyszą nam ludzie. Ci co idą w pielgrzymce, ale i ci, których mijamy, którzy idą obok. Co więcej, nawet gdybyśmy pielgrzymowali w pojedynkę nigdy nie jesteśmy sami – jest Ten, który nas posyła, jest nasz anioł stróż, są święci, którzy nas wspierają swoją modlitwą.
Gdy pielgrzymujemy przez życie sprawa wygląda podobnie. Zawsze mamy obok siebie Pana. A jeśli chodzi o ludzi – będą tacy, z którymi wejdziemy w bliską relację, tacy, którzy wraz z nami będą szli, ale pozostaną nam bliżej nieznani (czyli cały Kościół), będą relacje trwałe i tymczasowe, i różni ludzie, którzy jak my są w drodze – więc przychodzą i odchodzą. Będą i tacy, którzy będą przechodniami (maratończycy, płotkarze itp.), albo zwykli obserwatorzy. Żyjemy w sieci różnych relacji. Możemy szukać w życiu takich, w których dla siebie nawzajem będziemy siostrą i bratem w drodze do domu Ojca.
Możemy w drodze uczyć się sztuki dawania i przyjmowania. Sztuki cierpliwości wobec bliźniego. A co więcej odkrywać cierpliwość innych wobec siebie... Nie możemy tego dokonać na własną rękę. Pan Bóg daje nam więc wspólnotę.

 

v     Okruchy miłości
Pielgrzymka to dla mnie często było odkrywanie, że są ludzie, którym na mnie zależy. Czasem trzeba tylko trochę szerzej otworzyć oczy. Takie okruchy miłości to uśmiech, życzliwe słowo, kawałek czekolady, chwila rozmowy, pytanie o samopoczucie. Nie potrzeba wielkich dzieł czy zwierzeń, choć i one się zdarzają. Ale pielgrzymowanie otwiera oczy na to, że Pan Bóg kocha mnie i troszczy się o mnie – przez innych. A ja – mogę też dla bliźnich stać się przedłużeniem rąk Pana Boga. To zachęca, by rozwijać to doświadczenie w codzienności – mieć oczy i serce otwarte, umieć przyjmować z wdzięcznością i dawać z ochotą.

 

v     Deszcz, śnieg, telewizja czy nawet pizza
Droga potrafi zaskoczyć. Był już w drodze na Słoneczne deszcz, x. Czarek ciągle czeka na śnieg, była telewizja, a nawet zdarzyła się raz pizza pod mostem. Pielgrzymka uczy, że wszystko jest łaską, więc przyjmuje się to, co przychodzi, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Idąc przez życie, dobrze mieć trochę elastyczności. Nasze plany zazwyczaj coś pokrzyżuje, nieraz coś pójdzie nie po naszej myśli. Ale pamiętając, że mam Pasterza mogę spokojnie przyjmować wszystko co na mnie przyjdzie. Uczyć się porzucania swoich „jedynie słusznych” planów i przyjmowania Jego woli. Bo przecież On czuwa i On wie lepiej. W końcu ma niebagatelne doświadczenie życiowe ;)

 

v     Eucharystia
W drodze na Słoneczne to zazwyczaj ostatni akcent. Ale w drodze przez życie lud Boży nieustannie celebruje Eucharystię, która prowadzi jej uczestników "wąską drogą krzyża do niebieskiej uczty". Komunia święta zaś to stały pokarm, siła i ratunek wobec zniechęcenia i przeciwności, to "chleb naszej pielgrzymki, aż do chwili śmierci, gdy zostanie nam udzielony jako Wiatyk" (KKK 1524). Fakt jednak, że nasze pielgrzymowanie kończy się Eucharystią ma dla mnie też wymiar eschatologiczny – wskazuje na wieczną ucztę, niebiańską liturgię, do której zmierzamy w życiu.

 

v     Koniec pielgrzymki
Doświadczenie śmierci Ani pokazało mi mocniej niż kiedykolwiek, że każda pielgrzymka ma swój kres. Ania doszła do celu. Mieliśmy szczęście być towarzyszami na pewnym odcinku jej drogi. Mogliśmy doświadczyć jej ciepła, uśmiechu, życzliwości, zjeść pyszne ciasto, które upiekła. W naszej pamięci pozostaną różne drobne, czasem śmieszne szczegóły – że Ania chodziła w butach na obcasie... że dołączała po całym dniu zajęć... że nie okazywała zmęczenia po całym dniu studiów... że przyłączała się zazwyczaj przy Moście Długim...
Pielgrzymka przez życie dla Ani dobiegła końca. Myślę, że teraz ona nam towarzyszy z nieba swoją modlitwą. Przecież nie mogłaby zapomnieć o sobotnim wędrowaniu...
A my kiedyś do niej dołączymy, tam w niebie...

 

Pozdrawiam wszystkich pielgrzymów – tych co zdążają na Słoneczne i tych, co pielgrzymują przez życie – i życzę im oparcia się o Przewodnika tej drogi – Jezusa. To wystarczy :)
Marta H.

 

Poniżej przesłanie Benedykta XVI na tegoroczny Wielki Post. Po włosku bo polska wersja językowa jest dostępna na stronie OPOKI

Cari fratelli e sorelle,

 

la Quaresima, che ci conduce alla celebrazione della Santa Pasqua, è per la Chiesa un tempo liturgico assai prezioso e importante, in vista del quale sono lieto di rivolgere una parola specifica perché sia vissuto con il dovuto impegno. Mentre guarda all`incontro definitivo con il suo Sposo nella Pasqua eterna, la Comunità ecclesiale, assidua nella preghiera e nella carità operosa, intensifica il suo cammino di purificazione nello spirito, per attingere con maggiore abbondanza al Mistero della redenzione la vita nuova in Cristo Signore (cfr. Prefazio I di Quaresima).
1. Questa stessa vita ci è già stata trasmessa nel giorno del nostro Battesimo, quando, "divenuti partecipi della morte e risurrezione del Cristo", è iniziata per noi "l`avventura gioiosa ed esaltante del discepolo" (Omelia nella Festa del Battesimo del Signore, 10 gennaio 2010). San Paolo, nelle sue Lettere, insiste ripetutamente sulla singolare comunione con il Figlio di Dio realizzata in questo lavacro. Il fatto che nella maggioranza dei casi il Battesimo si riceva da bambini mette in evidenza che si tratta di un dono di Dio: nessuno merita la vita eterna con le proprie forze. La misericordia di Dio, che cancella il peccato e permette di vivere nella propria esistenza "gli stessi sentimenti di Cristo Gesù" (Fil 2,5), viene comunicata all`uomo gratuitamente.
L`Apostolo delle genti, nella Lettera ai Filippesi, esprime il senso della trasformazione che si attua con la partecipazione alla morte e risurrezione di Cristo, indicandone la meta: che "io possa conoscere lui, la potenza della sua risurrezione, la comunione alle sue sofferenze, facendomi conforme alla sua morte, nella speranza di giungere alla risurrezione dai morti" (Fil 3,10-11). Il Battesimo, quindi, non è un rito del passato, ma l`incontro con Cristo che informa tutta l`esistenza del battezzato, gli dona la vita divina e lo chiama ad una conversione sincera, avviata e sostenuta dalla Grazia, che lo porti a raggiungere la statura adulta del Cristo.
Un nesso particolare lega il Battesimo alla Quaresima come momento favorevole per sperimentare la Grazia che salva. I Padri del Concilio Vaticano II hanno richiamato tutti i Pastori della Chiesa ad utilizzare "più abbondantemente gli elementi battesimali propri della liturgia quaresimale" (Cost. Sacrosanctum Concilium, 109). Da sempre, infatti, la Chiesa associa la Veglia Pasquale alla celebrazione del Battesimo: in questo Sacramento si realizza quel grande mistero per cui l`uomo muore al peccato, è fatto partecipe della vita nuova in Cristo Risorto e riceve lo stesso Spirito di Dio che ha risuscitato Gesù dai morti (cfr. Rm 8,11). Questo dono gratuito deve essere sempre ravvivato in ciascuno di noi e la Quaresima ci offre un percorso analogo al catecumenato, che per i cristiani della Chiesa antica, come pure per i catecumeni d`oggi, è una scuola insostituibile di fede e di vita cristiana: davvero essi vivono il Battesimo come un atto decisivo per tutta la loro esistenza.
2. Per intraprendere seriamente il cammino verso la Pasqua e prepararci a celebrare la Risurrezione del Signore - la festa più gioiosa e solenne di tutto l`Anno liturgico - che cosa può esserci di più adatto che lasciarci condurre dalla Parola di Dio? Per questo la Chiesa, nei testi evangelici delle domeniche di Quaresima, ci guida ad un incontro particolarmente intenso con il Signore, facendoci ripercorrere le tappe del cammino dell`iniziazione cristiana: per i catecumeni, nella prospettiva di ricevere il Sacramento della rinascita, per chi è battezzato, in vista di nuovi e decisivi passi nella sequela di Cristo e nel dono più pieno a Lui.
La prima domenica dell`itinerario quaresimale evidenzia la nostra condizione dell`uomo su questa terra. Il combattimento vittorioso contro le tentazioni, che dà inizio alla missione di Gesù, è un invito a prendere consapevolezza della propria fragilità per accogliere la Grazia che libera dal peccato e infonde nuova forza in Cristo, via, verità e vita (cfr. Ordo Initiationis Christianae Adultorum, n. 25). È un deciso richiamo a ricordare come la fede cristiana implichi, sull`esempio di Gesù e in unione con Lui, una lotta "contro i dominatori di questo mondo tenebroso" (Ef 6,12), nel quale il diavolo è all`opera e non si stanca, neppure oggi, di tentare l`uomo che vuole avvicinarsi al Signore: Cristo ne esce vittorioso, per aprire anche il nostro cuore alla speranza e guidarci a vincere le seduzioni del male.
Il Vangelo della Trasfigurazione del Signore pone davanti ai nostri occhi la gloria di Cristo, che anticipa la risurrezione e che annuncia la divinizzazione dell`uomo. La comunità cristiana prende coscienza di essere condotta, come gli apostoli Pietro, Giacomo e Giovanni, "in disparte, su un alto monte" (Mt 17,1), per accogliere nuovamente in Cristo, quali figli nel Figlio, il dono della Grazia di Dio: "Questi è il Figlio mio, l`amato: in lui ho posto il mio compiacimento. Ascoltatelo" (v. 5). È l`invito a prendere le distanze dal rumore del quotidiano per immergersi nella presenza di Dio: Egli vuole trasmetterci, ogni giorno, una Parola che penetra nelle profondità del nostro spirito, dove discerne il bene e il male (cfr. Eb 4,12) e rafforza la volontà di seguire il Signore.
La domanda di Gesù alla Samaritana: "Dammi da bere" (Gv 4,7), che viene proposta nella liturgia della terza domenica, esprime la passione di Dio per ogni uomo e vuole suscitare nel nostro cuore il desiderio del dono dell` "acqua che zampilla per la vita eterna" (v. 14): è il dono dello Spirito Santo, che fa dei cristiani "veri adoratori" in grado di pregare il Padre "in spirito e verità" (v. 23). Solo quest`acqua può estinguere la nostra sete di bene, di verità e di bellezza! Solo quest`acqua, donataci dal Figlio, irriga i deserti dell`anima inquieta e insoddisfatta, "finché non riposa in Dio", secondo le celebri parole di sant`Agostino. La "domenica del cieco nato" presenta Cristo come luce del mondo. Il Vangelo interpella ciascuno di noi: "Tu, credi nel Figlio dell`uomo?". "Credo, Signore!" (Gv 9,35.38), afferma con gioia il cieco nato, facendosi voce di ogni credente. Il miracolo della guarigione è il segno che Cristo, insieme alla vista, vuole aprire il nostro sguardo interiore, perché la nostra fede diventi sempre più profonda e possiamo riconoscere in Lui l`unico nostro Salvatore. Egli illumina tutte le oscurità della vita e porta l`uomo a vivere da "figlio della luce".
Quando, nella quinta domenica, ci viene proclamata la risurrezione di Lazzaro, siamo messi di fronte al mistero ultimo della nostra esistenza: "Io sono la risurrezione e la vita... Credi questo?" (Gv 11,25-26). Per la comunità cristiana è il momento di riporre con sincerità, insieme a Marta, tutta la speranza in Gesù di Nazareth: "Sì, o Signore, io credo che tu sei il Cristo, il Figlio di Dio, colui che viene nel mondo" (v. 27). La comunione con Cristo in questa vita ci prepara a superare il confine della morte, per vivere senza fine in Lui. La fede nella risurrezione dei morti e la speranza della vita eterna aprono il nostro sguardo al senso ultimo della nostra esistenza: Dio ha creato l`uomo per la risurrezione e per la vita, e questa verità dona la dimensione autentica e definitiva alla storia degli uomini, alla loro esistenza personale e al loro vivere sociale, alla cultura, alla politica, all`economia. Privo della luce della fede l`universo intero finisce rinchiuso dentro un sepolcro senza futuro, senza speranza.
Il percorso quaresimale trova il suo compimento nel Triduo Pasquale, particolarmente nella Grande Veglia nella Notte Santa: rinnovando le promesse battesimali, riaffermiamo che Cristo è il Signore della nostra vita, quella vita che Dio ci ha comunicato quando siamo rinati "dall`acqua e dallo Spirito Santo", e riconfermiamo il nostro fermo impegno di corrispondere all`azione della Grazia per essere suoi discepoli.
3. Il nostro immergerci nella morte e risurrezione di Cristo attraverso il Sacramento del Battesimo, ci spinge ogni giorno a liberare il nostro cuore dal peso delle cose materiali, da un legame egoistico con la "terra", che ci impoverisce e ci impedisce di essere disponibili e aperti a Dio e al prossimo. In Cristo, Dio si è rivelato come Amore (cfr. 1Gv 4,7-10). La Croce di Cristo, la "parola della Croce" manifesta la potenza salvifica di Dio (cfr. 1Cor 1,18), che si dona per rialzare l`uomo e portargli la salvezza: amore nella sua forma più radicale (cfr. Enc. Deus caritas est, 12). Attraverso le pratiche tradizionali del digiuno, dell`elemosina e della preghiera, espressioni dell`impegno di conversione, la Quaresima educa a vivere in modo sempre più radicale l`amore di Cristo. Il digiuno, che può avere diverse motivazioni, acquista per il cristiano un significato profondamente religioso: rendendo più povera la nostra mensa impariamo a superare l`egoismo per vivere nella logica del dono e dell`amore; sopportando la privazione di qualche cosa - e non solo di superfluo - impariamo a distogliere lo sguardo dal nostro "io", per scoprire Qualcuno accanto a noi e riconoscere Dio nei volti di tanti nostri fratelli. Per il cristiano il digiuno non ha nulla di intimistico, ma apre maggiormente a Dio e alle necessità degli uomini, e fa sì che l`amore per Dio sia anche amore per il prossimo (cfr. Mc 12,31).
Nel nostro cammino ci troviamo di fronte anche alla tentazione dell`avere, dell`avidità di denaro, che insidia il primato di Dio nella nostra vita. La bramosia del possesso provoca violenza, prevaricazione e morte; per questo la Chiesa, specialmente nel tempo quaresimale, richiama alla pratica dell`elemosina, alla capacità, cioè, di condivisione. L`idolatria dei beni, invece, non solo allontana dall`altro, ma spoglia l`uomo, lo rende infelice, lo inganna, lo illude senza realizzare ciò che promette, perché colloca le cose materiali al posto di Dio, unica fonte della vita. Come comprendere la bontà paterna di Dio se il cuore è pieno di sé e dei propri progetti, con i quali ci si illude di potersi assicurare il futuro? La tentazione è quella di pensare, come il ricco della parabola: "Anima mia, hai a disposizione molti beni per molti anni...". Conosciamo il giudizio del Signore: "Stolto, questa notte stessa ti sarà richiesta la tua vita..." (Lc 12,19-20). La pratica dell`elemosina è un richiamo al primato di Dio e all`attenzione verso l`altro, per riscoprire il nostro Padre buono e ricevere la sua misericordia.
In tutto il periodo quaresimale, la Chiesa ci offre con particolare abbondanza la Parola di Dio. Meditandola ed interiorizzandola per viverla quotidianamente, impariamo una forma preziosa e insostituibile di preghiera, perché l`ascolto attento di Dio, che continua a parlare al nostro cuore, alimenta il cammino di fede che abbiamo iniziato nel giorno del Battesimo. La preghiera ci permette anche di acquisire una nuova concezione del tempo: senza la prospettiva dell`eternità e della trascendenza, infatti, esso scandisce semplicemente i nostri passi verso un orizzonte che non ha futuro. Nella preghiera troviamo, invece, tempo per Dio, per conoscere che "le sue parole non passeranno" (cfr. Mc 13,31), per entrare in quell`intima comunione con Lui "che nessuno potrà toglierci" (cfr. Gv 16,22) e che ci apre alla speranza che non delude, alla vita eterna. In sintesi, l`itinerario quaresimale, nel quale siamo invitati a contemplare il Mistero della Croce, è "farsi conformi alla morte di Cristo" (Fil 3,10), per attuare una conversione profonda della nostra vita: lasciarci trasformare dall`azione dello Spirito Santo, come san Paolo sulla via di Damasco; orientare con decisione la nostra esistenza secondo la volontà di Dio; liberarci dal nostro egoismo, superando l`istinto di dominio sugli altri e aprendoci alla carità di Cristo. Il periodo quaresimale è momento favorevole per riconoscere la nostra debolezza, accogliere, con una sincera revisione di vita, la Grazia rinnovatrice del Sacramento della Penitenza e camminare con decisione verso Cristo.

 

Cari fratelli e sorelle, mediante l`incontro personale col nostro Redentore e attraverso il digiuno, l`elemosina e la preghiera, il cammino di conversione verso la Pasqua ci conduce a riscoprire il nostro Battesimo. Rinnoviamo in questa Quaresima l`accoglienza della Grazia che Dio ci ha donato in quel momento, perché illumini e guidi tutte le nostre azioni. Quanto il Sacramento significa e realizza, siamo chiamati a viverlo ogni giorno in una sequela di Cristo sempre più generosa e autentica. In questo nostro itinerario, ci affidiamo alla Vergine Maria, che ha generato il Verbo di Dio nella fede e nella carne, per immergerci come Lei nella morte e risurrezione del suo Figlio Gesù ed avere la vita eterna.

 



 
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego | Działalność studencka eduks.pl